Wybyłem daleko, na krótko, bo tylko tydzień.
Południowa Afryka, a dokładnie Johannesburg to miasto kontrastów: BMW mieszają się ze starymi Pickup’ami, prowizoryczne szałasy z blachy falistej sąsiadują z niezwykle bogatymi domami. Na ulicach nie czuć mundialu, zabawy, a strach przed człowiekiem po drugiej stronie ulicy. Brak chodników (bo po Johannesburgu się nie chodzi piechotą), 3 metrowe, podpięte pod prąd mury bronią wystraszonych białych przed biednymi czarnymi.
Ostatni kraj do którego miałbym przyjechać na wakacje.
Na szczęście, ja tylko w celach służbowych.
Jak wiecie, znalazłem pracę, dość ciekawą z jeszcze ciekawszymi ludźmi. Niestety wypełnia skrupulatnie cały mój grafik, więc ciężko znaleźć chwili na zdjęcia. Udało mi się za to cyknąć kilka fotek w biurze.
Od góry: Roy, Dawid i Adam
Najnowsze komentarze